Cześć. Przepraszam za kolejną tak długą nieobecność. Po powrocie do domu pogoda długo nie chciała mnie puścić do stajni. Jedynie dzisiaj mimo wiatru przynajmniej nie padał deszcz. Mogłam spokojnie iść i wszystko zaplanować.
Podłoże było beznadziejne, więc mogłyśmy skupić się na czym więcej niż skoki czy kondycja. Robiliśmy dużo ćwiczeń na dynamikę, rytm i zwinność. Co chwila jakieś ćwiczenie. Nowe, nie powtarzałyśmy ich. Klacz pozytywnie mnie dzis zaskoczyła. Pomimo dwóch tygodni wolnych od pracy Czarna nie wykazywała żadnych większych chęci pozbycia się mnie z grzbietu. Wprowadziłam nowe ćwiczenie - lotną zmianę nogi. Mimo że Wariacja nigdy w życiu nie miała z tym styczności (nie wymagałam tego od niej) to wykonywała je bardzo dobrze. Co jakiś czas były między nami sprzeczki, wiadomo że nie zawsze wszystko jest w porządku. Za którymś razem nie pasowało miejsce albo źle odebrała sygnał. Mimo tych paru słabszych momentów jazda przebiegła pozytywnie.
Z Wokaną nic dzisiaj nie zaczynałam, tylko ją wyczyściłam. Było pochmurno i zbierało się na deszcz. Do tego to błoto i przytłaczająca wilgotność. Posprzątałam w szafie i dałam klaczom siana.
Jeżeli jutro będzie podobnie lub nawet lepiej to pojadę zrobić trening im obydwu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz