piątek, 25 marca 2016

Wielkanoc 2016

Cześć. Na wstępie chciałabym życzyć wszystkim wesołych świąt!
Do sedna. Dzisiaj zrobiłam sobie bardzo fajny trening skokowy. Stacjonata, okres i taka mała crossowa przeszkoda. Pegaz. To co ona dzisiaj odstawiała przerosło nawet moje oczekiwania co do naszej pracy. He, współpracy. Śmiało mogę powiedzieć, że to była jak na razie najlepsza jazda w tym roku. Ani nie pędziła, nie brykała, nie 'stawiała się'.. Jakby mi konia podmienili. Przy siodłaniu jak zawsze testowała na mnie swoje numery, ale co tam.
Taka zmiana.. Tyle pozytywnej energii. Skoki to już w ogóle mistrzostwo. Wystarczyło ją lekko wycofać albo lekko dodać. Pegaz. Pierwszy raz w życiu przejechałam z nią parkour.Skupienie, rozwaga, opanowanie. I wspólne rozumienie się przede wszystkim. Na chwilę zapomniałam, że ta cudowna klacz, cudowna przyjaciółka kończy w tym roku 20 lat..
Wiem na pewno, że teraz będzie miała ponad 3 tygodnie wolnego. Od środy.. W poniedziałek przyjadę ją wyczyścić i pójdziemy na spacer, a we wtorek pojeździmy ujeżdżeniowo, na kantarze.Ot co. W kwietniu ogólnie sporo będzie się działo. Mam egzaminy gimnazjalne, potem wycieczkę do Pragi i Wiednia. Tak na prawdę zobaczę ją dopiero 1 maja. Potem są matury, a mnie już nie będą tak cisnąć w szkole. Mam tylko nadzieję, że wspólnie spędzimy rocznicę naszej pracy. Na spokojnie, tylko we dwie. No i Wokana.
Co do Smoka. Dzisiaj popracowałyśmy z ziemi. Nie było tak kolorowo jak chciałam, ale nie można mieć wszystkiego prawda. Poszłyśmy na spacer i pogadałyśmy. Dobrze nam to obu zrobiło. Zrozumiałam ją na nowo. Dlaczego się boi, nie ufa. To trudny koń, ale psychicznie. Trzeba dużo czasu żeby się z nią dogadać. Nie wiem czy moje marzenia się spełnią, ale wierzę. Nie muszę jej dosiadać. Możemy pozostać na ziemi już do końca. Nie przeszkadza mi to, dopiero dziś zrozumiałam.


niedziela, 20 marca 2016

Cross

Cześć. Wariacja dzisiaj znowu chodziła pseudo idealnie. 'Ideałów nie ma'. Wyczyściłam, osiodłam, pojechałyśmy. Jazda w terenie, skoki. Mega. Na początku ja taka zestrachana, że mi odskoczy, że coś nie teges. Suprise*! Loty po niebo. Nie mogę dojść do siebie. Ja nigdy nie przypuściłabym, że osiągniemy coś takiego. Dla nas skoki w terenie to była taka misja imposible*, że to się nigdy nie uda, nie zbiorę na to odwagi. Dzisiaj powiedziałam sobie NIE. Stop. Zaryzykujmy. Rozgrzewka na polu, po kole. Koń cudo. Mam wrażenie, że z dnia na dzień jest coraz młodsza, że ma coraz więcej energii, chęci. Budujemy więź. Nie chcę tu pisać, że ostatni raz zrobiłyśmy coś takiego, bo to nie prawda. Jeżeli będę widzieć, że koń dobrze się ma, że nic jej nie jest etc. To pojedziemy. To będą na pewno trudne decyzje, ale o moim strachu i o tym co muszę zdecydować bądź zmienić napiszę kiedy indziej.
Teraz do stajni wybieram się w czwartek, piątek i sobotę. W niedzielę Wielkanoc oraz moje urodziny. W sobotę pojedziemy w teren. Razem. Do mnie.




*suprise - niespodzianka
*imposible - niemożliwe

środa, 16 marca 2016

Niedziela

Cześć. W niedziele bardzo dobrze mi się jeździło. Na początku solida rozgrzewka, w tym dużo stępa, rozciąganie na drągach w kłusie i galopie, dodania w galopie, lotne zmiany nogi (nie wychodziły idealnie). Czarna bardzo fajnie chodziła, to była jedna z tych lepszych jazd. Klacz się słuchała, dało się układać, żuła z ręki. Rewelacja po prostu. Po rozgrzewce, krótko koperta kilka razy z rzędu, przerwa na oddech (dyszy), znowu koperta, tym razem z drągiem drugoczłonowym, kolejna przerwa, trochę dłuższa. W środku jazdy się trochę za bardzo rozruszała i najazdy na stacjonaty to była prawdziwa walka o przetrwanie. Do tego kilka razy 'poczuła wolność' czy jakiś magiczny przypływ energii i ją poniosło. Ze dwa razy prawie bym spadła xd Lubie takie jazdy, bo daje mi tym znać, że nadal czuje się młoda, że ma chęci, że traktuje to jak zabawę. Miło przeżywać coś takiego, nie wiem czy wy też tak macie.



Po jeździe pojechałam z nimi w teren na samego stępa. To było takie moje podziękowanie za jazdę. Bardzo miło i przyjemnie spędziłyśmy czas. Słońce świeciło, ptaki śpiewały.. No wiosna w 100%. Szkoda, że nie jest tak codziennie..



Po powrocie wzięłam jeszcze Smoka na lonże. Z nią czeka mnie naprawdę dużo pracy. Lubie bawić się z nią z ziemi, może tak zostanie? Nie wiem.