Cześć. Wariacja dzisiaj znowu chodziła pseudo idealnie. 'Ideałów nie ma'. Wyczyściłam, osiodłam, pojechałyśmy. Jazda w terenie, skoki. Mega. Na początku ja taka zestrachana, że mi odskoczy, że coś nie teges. Suprise*! Loty po niebo. Nie mogę dojść do siebie. Ja nigdy nie przypuściłabym, że osiągniemy coś takiego. Dla nas skoki w terenie to była taka misja imposible*, że to się nigdy nie uda, nie zbiorę na to odwagi. Dzisiaj powiedziałam sobie NIE. Stop. Zaryzykujmy. Rozgrzewka na polu, po kole. Koń cudo. Mam wrażenie, że z dnia na dzień jest coraz młodsza, że ma coraz więcej energii, chęci. Budujemy więź. Nie chcę tu pisać, że ostatni raz zrobiłyśmy coś takiego, bo to nie prawda. Jeżeli będę widzieć, że koń dobrze się ma, że nic jej nie jest etc. To pojedziemy. To będą na pewno trudne decyzje, ale o moim strachu i o tym co muszę zdecydować bądź zmienić napiszę kiedy indziej.
Teraz do stajni wybieram się w czwartek, piątek i sobotę. W niedzielę Wielkanoc oraz moje urodziny. W sobotę pojedziemy w teren. Razem. Do mnie.
*suprise - niespodzianka
*imposible - niemożliwe


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz