sobota, 16 kwietnia 2016

Nowy początek..

Cześć. Sama nie wiem jak to zacząć.. Powiem tak, coś musi się skończyć, żeby coś mogło się zacząć. Moja przygoda z Wokaną i Wariacją niestety dobiega końca. Przykro mi to pisać, ale to prawda. Chcę się dalej rozwijać, brnąć w jeździectwo to bardziej sportowe. Z nimi się to nie uda. Żeby zaraz nie poleciały na mnie hejty, już tłumaczę. Wariacja w tym roku skończyła 20 lat. Od 2 lat chodzi pod regularnymi treningami, pracuje, więc wydaje mi się że należy jej się godna emerytura. Wokana niestety nie okazała się tak dobrym materiałem na konia jak mi się na początku wydawało. Nie chce pracować, sprawia problemy, do tego zabawy z ziemi nie są dla mnie. Jestem niecierpliwa a to nie przekłada się na dobrą pracę z takim koniem. Nie myślcie sobie, że całkowicie o nich zapomnę. To najwdzięczniejsze konie jakie znam! Mogę powiedzieć, że praca z nimi to najlepsze co mnie w życiu spotkało. Chciałabym bardzo cofnąć czas i przeżyć to od nowa. Nasze wspólne wzloty i upadki, pobite rekordy, dzikie galopy po polach i wiele innych chwil. Czas tak niestety nie działa, przemija zdecydowanie za szybko. Będę je odwiedzać jak najczęściej będę w stanie. Będę z nimi do końca ich dni.


Co ze mną dalej? Z moim jeździectwem?
Wczoraj rozmawiałam przez telefon z przesympatyczną panią. Do wsi wprowadziła się 5 lat temu. Ma dwa konie, zaprosiła mnie do siebie, po to właśnie, bym zajęła się ich treningiem. Dla mnie jest to bardzo korzystna oferta, zwłaszcza, że będę jeździła za darmo. Pewnie będzie to wyglądało inaczej niż z Czarną i Smokiem, ale na pewno nie będzie źle.
Gniady wałach Szaman, ma 6 lat i jest po zajeżdżeniu zupełnie świeży z siodła. Skarogniada klacz Karola, ma 16 lat, biegle chodzi w treningach, skacze. Dla mnie układ jasny, będę jeździć dwa konie.
Nie piszcie mi że nwm, nie zależy mi na Wariacji itp. Wiecie że to nieprawda.




sobota, 2 kwietnia 2016

Powitajmy wiosnę!

Cześć. Wiosna zawitała! Dziś ciepło i słonecznie. Z Wariacją ujeżdżeniowo, Wokana wylonżowana.
Wariacja -> dzisiaj dużo stępa, praca nad kontaktem, o wiele miększym niż wcześniej. W kłusie ćwiczyłam głównie dosiad, więc prawie godzinę jeździłam ćwiczebnym. Kobyłka ekstra! Super się zginała, układała, żuła z ręki. Próbowałyśmy galopu zebranego, ale nie jest pewna w 100% tego ćwiczenia. Potem już bez problemu. Bez drągów, skoków, niczego. Tylko ja i ona.
Na pewno poprawił się kontakt, jeździłam na dłuższej wodzy i jest niczego sobie.
Wokana -> tyle stresu, a niepotrzebnie. Dzisiaj dużo galopowała, może trochę zgubi brzuszek, ale co tam. Koc, pas, ogłowie. Jakby nagle skrzydeł dostała xd. Spociła się niesamowicie, zastanawiałam się czy by jej nie wykąpać.
Mamy stosunkowo mało miejsca, ponieważ dostałam wydzielony fragment pastwiska, do tego taki nierówny.. Tak jest co roku w miesiącach kwiecień-czerwiec. Chodzi o to, że na dużym padoku musi trawa urosnąć, bo na razie są same zgniłki.
PRZERWA -> Kwiecień jest miesiącem męczarni, nauki i bezsenności (przynajmniej w 3 kl). Egzaminy wypadają mi 18-20 kwietnia, potem 25-30 kwietnia jestem w Pradze. Także z koniem zobaczę się pewnie dopiero 2-3 maja. Ma szanse sobie ode mnie odpocząć, na chwilę zapomnieć o całym tym zgiełku. W maju jeździmy jeszcze ujeżdżeniowo, od czerwca chcę wrócić do skoków. Lipiec będzie spokojniejszy, od czasu do czasu lonża, jakiś teren, losowo jazdy na oklep. Mam zamiar dużo pracować ze Smokiem, trzeba ruszyć z miejsca.
I tak to będzie mniej więcej wyglądać, Czarna pomału będzie wchodzić w stan błogi (czyt. emeryturka) i Wokana będzie moim podstawowym koniem. Mam nadzieję, że z grzbietu też.