sobota, 27 lutego 2016

Nie nasz dzień..

Cześć. Dzisiaj rozpiszę się trochę bardziej w kierunku emocjonalnym.. Dzień na prawdę zapowiadał się pozytywnie. Wsiadłam, stęp - jak najbardziej okey, kłus - trochę do przodu, ale na opanowanie, galop - tragedia. Klacz bardzo źle się dziś prowadziła. Wiem, że to tylko koń, może miała zły dzień? Może bolała ją głowa? Brzuch? Szyja? Cokolwiek. Niestety ja, jak też niektórzy ludzie, jestem 'mądra' dopiero po fakcie.. Przy pierwszych zagalopowaniach z kłusa nie było żadnych problemów, dopiero po jakimś czasie koń zaczął wypadać zadem za koło, mimo że starałam się ją mocno na tym łuku trzymać. Zaczęła wierzgać, pobrykiwać, zatrzymywać. Nie wiem co się stało. Może za dużo na raz chciałam od niej dostać? Za dużo wymagałam? To samo było w drugą stronę. Lotne zmiany nogi to była w ogóle porażka.. Przez moje niejasne sygnały Wariacja była po paru próbach zdezorientowana, nie wiedziała czego od niej chcę. Dlaczego się denerwuję. Wyładowywałam na niej swoją niewiedzę i złość.Starałam się zrobić to ćwiczenie za wszelką cenę. Udało się tylko kilka razy. Potem stwierdziłam ,ze mam dość i czas się poddać. Przeszłam do stępa i zaczęłam 'od podstaw'. Od stępa. Dopiero teraz zrozumiałam, dlaczego moja instruktorka zawsze powtarza, że stęp jest bardzo ważną częścią każdego treningu. To dzięki niemu zdobywamy swoje zaufanie, zaczynamy się poprawnie między sobą porozumiewać. O ile wykonujemy to z rozwagą, skupieniem i oczywiście spokojem. Jeździłyśmy ósemki, slalomy między drągami. Potem zsiadłam, wzięłam wodze do ręki i chodziłam z nią z ziemi, rozmawiałam. Przepraszałam, przytulałam, tłumaczyłam się. Myślę, że to trochę mi pomogło. Wierzyłam, że ona mnie słucha, że też próbuje to zrozumieć, tak samo jak ja. Złość i słabości minęły i znowu pojawił się u mnie uśmiech. Po rozsiodłaniu jeszcze długo z nią 'rozmawiałam'. Dywagowałam nad tym co robiłam źle. Dlaczego doszło do paru naprawdę niebezpiecznych sytuacji.. Dlaczego ja, dzisiaj.
Jutro nie wsiadam, za to idę z obiema klaczami na spacer, na łąkę obok. Nie wiem czy pójdziemy same, czy będzie nam ktoś towarzyszył. Liczę na to, że lepiej się dogadamy z ziemi, żebyśmy znowu mogły pracować z siodłem :)

niedziela, 14 lutego 2016

Walentynki

Cześć. Dzisiaj wsiadłam o 12. Dzisiaj okser i szereg, lotne zmiany nogi, ćwiczenia na dynamikę: dodania w galopie, zmiany nogi na ósemce, do tego częste przejścia chodów, zatrzymania etc. Klacz rewelacyjna, w miarę spokojna, lecz niestety z nią się do końca tak nie da. Ona po prostu tak ma xd.
Wokana pochodziła luzem na pasie. Bardzo podoba mi się jej zaangażowanie w pracę i to, że w większości przypadków, mnie słucha.
Dzisiaj było w miarę spokojnie, obie zrównoważone. Tegoroczne walentynki zakończone powodzeniem :) Widzimy się w sobotę.


sobota, 13 lutego 2016

Szeregi

Cześć. Do stajni udało mi się pojechać dość rano zaraz po śniadaniu. Konie standardowo brudne, nie mam derek niestety. Na pewno miałabym mniej roboty i zaoszczędziłabym tak z 30 minut na każdą. Wracając, najpierw wsiadłam na rozruch na oklep na Czarną. Bardzo mi się w niej podoba to, że jest niesamowicie wrażliwa i delikatna. Do tego wygodna na oklep, jakby się siedziało na kanapie xd. Potem zrobiłam im obydwu spa : kopyta, ogony, grzywy i całą resztę. Dwie godziny z głowy. Wypuściłam i je i wróciłam na maneż ustawiać przeszkody na jutro. Stoją: okser i szereg na dwa kroki. Zostało mi pół godziny w stajni więc wzięłam Smoka na spacer w ręku. Dopiero na jutro planuję dla obu coś porządniejszego z racji rozruchu.
Przyjadę jutro pewnie koło 13 żeby już było posprzątane (wywożenie boksów).




Posty są teraz dość krótkie, przepraszam, ale mam niestety mnóstwo nauki jako że w kwietniu mam egzaminy..

sobota, 6 lutego 2016

Ujeżdżenie

Cześć. Przepraszam za kolejną tak długą nieobecność. Po powrocie do domu pogoda długo nie chciała mnie puścić do stajni. Jedynie dzisiaj mimo wiatru przynajmniej nie padał deszcz. Mogłam spokojnie iść i wszystko zaplanować.
Podłoże było beznadziejne, więc mogłyśmy skupić się na czym więcej niż skoki czy kondycja. Robiliśmy dużo ćwiczeń na dynamikę, rytm i zwinność. Co chwila jakieś ćwiczenie. Nowe, nie powtarzałyśmy ich. Klacz pozytywnie mnie dzis zaskoczyła. Pomimo dwóch tygodni wolnych od pracy Czarna nie wykazywała żadnych większych chęci pozbycia się mnie z grzbietu. Wprowadziłam nowe ćwiczenie - lotną zmianę nogi. Mimo że Wariacja nigdy w życiu nie miała z tym styczności (nie wymagałam tego od niej) to wykonywała je bardzo dobrze. Co jakiś czas były między nami sprzeczki, wiadomo że nie zawsze wszystko jest w porządku. Za którymś razem nie pasowało miejsce albo źle odebrała sygnał. Mimo tych paru słabszych momentów jazda przebiegła pozytywnie.
Z Wokaną nic dzisiaj nie zaczynałam, tylko ją wyczyściłam. Było pochmurno i zbierało się na deszcz. Do tego to błoto i przytłaczająca wilgotność. Posprzątałam w szafie i dałam klaczom siana.
Jeżeli jutro będzie podobnie lub nawet lepiej to pojadę zrobić trening im obydwu.