Cześć. Byłam we wtorek w Piastowie, na drugiej lekcji.
Tak więc, weszłyśmy do stajni z Eweliną i poszłyśmy poszukać pani. Była w domu. Ja dostałam Wenus, a Ewelina Irtę. Musiałyśmy oczywiście po nie iść na pastwisko. Irta była czyściutka, a Wenus... z tego co wiem to ten koń jest biały, a ona cały jeden bok miała brązowy! Ja się zastanawiam jak zdążyłam na jazdę. Najpierw samodzielna rozgrzewka, poprawienie strzemion itp. Potem pani uformowała zastęp i początkowo byłam pierwsza, ale potem jakoś tak na chwilę wyszło, że byłam druga, potem znowu trzecia. Następnie mieliśmy uformować kółko (podczas kłusa) wokół jednej z przeszkód, wyjąc nogi ze strzemion i jechać kłusem ćwiczebnym. Na początku to myślałam, że spadnę. Ale dałam radę. Potem przyszedł czas na galop.. Na kole zostali : Ewelina na Ircie, ktoś tam na Lukasie i chyba Patrycja na Pauli.. Ja i taka dziewczyna na Najcie wjechałyśmy do środka. Ewelina jak zwykle gnała, aż się kurzyło. Lukas jechał... no, tak przeciętnie, a ta Patrycja na Pauli to wgl nie umiała chyba zagalopować, albo jej koń nie chciał.. W każdym razie chyba nie galopowała. Potem już tylko stępowanie.. Ale pani powiedziała, że na następnej lekcji już bez gadania będę galopować xD Nie mg się już doczekać!Tutaj macie jeszcze zdj Wenus :
czwartek, 26 czerwca 2014
poniedziałek, 23 czerwca 2014
czwartek, 19 czerwca 2014
Piastowo
Cześć. Byłam w Piastowie z Eweliną i tak jak obiecałam, opiszę Wam całą lekcję.
Przyjechałyśmy i poszłyśmy szukać pani. Dziewczyny powiedziały nam, że poszła do stajni. Szukałyśmy... Nie było jej. No to poszłyśmy pod maneż. Stała i patrzyła jak inne dziewczyny myją konie [bo wiecie.. ciepło było] podeszłyśmy i ona przydzieliła nam konie. Ja dostałam Świstka, a Ewelina Irtę. Świstek stał sobie czyściutki w boksie i czekał na mnie. Ewelina nie miała tak łatwo. Irta stała na pastwisku i się po nią musiała wybrać. Ja w tym czasie, wyprowadziłam siwego na środek stajni, podpięłam go do łańcuchów i zaczęłam jeszcze tak z wierzchu czyścic. Po wyczyszczeniu go doszczętnie, bo praktycznie się świecił xD poszłam szukać jego siodła i tranzelki [uzdy], jak znalazłam, to poszłam do niego, odłożyłam i poszłam po kocyk, a właściwie po dwa ;) potem, nim się obejrzałam, klaczka Eweliny była gotowa, a ja nie miałam kasku! Pobiegłam szybko, ale nie mogłam go znaleźć. Znalazłam i wróciłam po konia. Najfajniejsze w tym jest to, że byłyśmy same na maneżu. Po 5-cio minutowej rozgrzewce przyszedł do nas jakiś pan i zaczął normalnie prowadzić lekcję... Na początku byłyśmy zdziwione, gdzie jest pani Kasia, ale on potem powiedział, że pani ma przerwę, bo potem jadą w teren.
Podczas lekcji praktycznie nic się nie działo.. Pan kazał nam jeździć w kółko i nie po okręgu tylko, np : wokół stacjonaty, albo gdzieś w rogu.. To mnie kompletnie rozwaliło. Świstek całą lekcję się wlókł, a Irta się nakręcała do galopu. Jak już miała okazję, nie chciała się zatrzymać! Ja w tym czasie sobie kłusowałam wokół przeszkód i prawie na jedną mi siwy najechał. Zdążyłam ją wyminąć na szczęście. Potem już tylko rozstępowanie i przesiadka. Bo młodsza grupa jechała w teren :/ Ci to mieli fajnie.. Ale my potem poszłyśmy sobie do kucyków i wsiadłam na Fasolkę xD Ta zaczęła kłosować i zaliczyłam glebę xD
To chyba tyle.. mam teraz dla Was zdjęcia Świstka ;)
Przyjechałyśmy i poszłyśmy szukać pani. Dziewczyny powiedziały nam, że poszła do stajni. Szukałyśmy... Nie było jej. No to poszłyśmy pod maneż. Stała i patrzyła jak inne dziewczyny myją konie [bo wiecie.. ciepło było] podeszłyśmy i ona przydzieliła nam konie. Ja dostałam Świstka, a Ewelina Irtę. Świstek stał sobie czyściutki w boksie i czekał na mnie. Ewelina nie miała tak łatwo. Irta stała na pastwisku i się po nią musiała wybrać. Ja w tym czasie, wyprowadziłam siwego na środek stajni, podpięłam go do łańcuchów i zaczęłam jeszcze tak z wierzchu czyścic. Po wyczyszczeniu go doszczętnie, bo praktycznie się świecił xD poszłam szukać jego siodła i tranzelki [uzdy], jak znalazłam, to poszłam do niego, odłożyłam i poszłam po kocyk, a właściwie po dwa ;) potem, nim się obejrzałam, klaczka Eweliny była gotowa, a ja nie miałam kasku! Pobiegłam szybko, ale nie mogłam go znaleźć. Znalazłam i wróciłam po konia. Najfajniejsze w tym jest to, że byłyśmy same na maneżu. Po 5-cio minutowej rozgrzewce przyszedł do nas jakiś pan i zaczął normalnie prowadzić lekcję... Na początku byłyśmy zdziwione, gdzie jest pani Kasia, ale on potem powiedział, że pani ma przerwę, bo potem jadą w teren.
Podczas lekcji praktycznie nic się nie działo.. Pan kazał nam jeździć w kółko i nie po okręgu tylko, np : wokół stacjonaty, albo gdzieś w rogu.. To mnie kompletnie rozwaliło. Świstek całą lekcję się wlókł, a Irta się nakręcała do galopu. Jak już miała okazję, nie chciała się zatrzymać! Ja w tym czasie sobie kłusowałam wokół przeszkód i prawie na jedną mi siwy najechał. Zdążyłam ją wyminąć na szczęście. Potem już tylko rozstępowanie i przesiadka. Bo młodsza grupa jechała w teren :/ Ci to mieli fajnie.. Ale my potem poszłyśmy sobie do kucyków i wsiadłam na Fasolkę xD Ta zaczęła kłosować i zaliczyłam glebę xD
To chyba tyle.. mam teraz dla Was zdjęcia Świstka ;)
niedziela, 8 czerwca 2014
sobota, 7 czerwca 2014
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















