poniedziałek, 25 stycznia 2016

Niedziela

Cześć. Wczoraj już na spokojnie zdążyłam zająć się i Wariacją i Wokaną. Z Czarną, przy okazji obecności naszego ulubionego fotografa, poszalałyśmy w śniegu. Dzikie, swobodne galopy, luźne i spontanicznie skoki. Coś niesamowitego! Klacz bardzo chętna wszelkiej pracy. Mimo zimna smagającego policzki i nos, kobyłka nie traciła chęci i zapału. Potem krótka przerwa, małe pielęgnacje obu koni i przyszła pora zabaw ze Smokiem. Wyczyściłam, osiodłałam i poszłyśmy. Nie zastanawiałam się nad tym co robię. Wszystko szło z serca, tak samo z siebie. Cudowne uczucie. Budowanie więzi z koniem. Po spacerze krótka lonża i trzeba było kończyć. Zimno coraz bardziej okalało moją twarz i ręce. Stawało się nie do wytrzymania.
Dzisiaj wolałam nie ryzykować zdrowia, więc dziewczynki miały dzień wolnego, który.. niestety się przedłuży. Wyjeżdżam na ferie w góry, odpocząć i ponapawać się pięknem polskich krajobrazów. Po drodze zaliczę Kraków i Zakopane, potem tylko dalej. A mówię niestety, ponieważ wiem, że ta przerwa będzie nas dużo kosztowała.









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz