sobota, 23 stycznia 2016

Sobota

Cześć. Dzisiaj, tak jak sobie obiecałam, byłam w stajni chwilę po 8. Wypuściłam je na padok, było widać ich radość. Galopy, bryki, jednym słowem szał. Jak już się ogarnęły, zgarnęłam je do stajni z powrotem. Zaczęłam czyścić Wariacje, potem osiodłam. Przebrałam buty i wyszłam na maneż. Nie jeździłam dziś długo, w końcu o 9 jest zimno. Termometr pokazywał -10 stopni. Rozgrzewka w miarę spokojna, trochę baranków dla urozmaicenia kłusa i galopu. Potem skoki. Koń ładnie dojeżdżał, bezbłędnie interpretowała moje sygnały, czy do zmiany nogi, czy tępa. Po jeździe krótkie spa - kopytka, nogi, ogon, grzbiet. Niestety dla Wokany nie starczyło mi dziś czasu. Nie byłam na to przygotowana. W sumie zdążyłam ją tylko wyczyścić. Szkoda. Za to jutro skupię się głównie na niej. Z Czarną pojeżdżę na oklep albo popracuję w rozluźnieniu na lonży. Trzeba korzystać z każdego promyka słońca. Nieważne czy zimno czy ciepło. Dla Smoka mam spore plany, o których zapewne dowiecie się po fakcie. Jutro. Każdy taki pracowity dzień jest nadzieją na przyszłość. Jak nie dla nich, to dla mnie.
Miłego dnia wszystkim życzę.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz